XXXII Regaty Samotników – Memoriał Leonida Teligi w 2022 roku

Ten sezon jest bardzo kryzysowy we wszystkich regatach.
W skrócie: tym razem wystartowało 6 jachtów. To mało. Z drugiej strony, wszystkie w jednej grupie ORC, więc i tak kilka regat z tego sezonu udało się przebić. Rozważania i dyskusje o tym, czy to wina kryzysu ogólnie, czy formuła tych konkretnie regat samotników jest zbyt mało atrakcyjna (na ten temat padły dość dosadne stwierdzenia), odbyła się. I przed regatami i podczas sobotniego, wieczornego spotkania uczestników. Będziemy myśleć.
Wszystkie jachty do Gdyni przypłynęły w piątek. Ewentualnie były na miejscu. W sobotę odbyła się obowiązkowa odprawa, a potem jachty wyszły na wodę. Prognozy były dość wredne. Miało wiać, i to szkwaliście. Problemem na pewno był dobór żagli. Oraz ewentualne refowanie się, lub rozrefowanie. Wyścig pierwszy, trochę inaczej niż wcześniej, był wyścigiem up-down z jedną pętlą. Długość boku to dwie mile, więc razem 4. Start w morzu i halsówka na boję, która była ustawiona blisko Gdyni, przy wylocie ulicy Piłsudskiego. Przy halsówce tam zawsze kręci. Ale w tym wypadku już na samym początku można było źle wybrać stronę. Przed samą boją można było trochę zyskać, albo stracić, jeżeli komuś udało się dobrze wpasować w zmiany wiatru. Potem był kurs pełny, z lekkim wskazaniem na baksztag z prawej strony. Przy samej Gdyni wiało niezbyt mocno, ale trochę dalej wiatr podchodził pod 19 węzłów. Tylko że był naprawdę nierówny. 19 węzłów, potem 12 i znów 16.

Drugi wyścig był wyścigiem długim. Długim umownie, bo miał 18 mil, ale zawsze to trasa otwarta. Początek był podobny do wyścigu krótkiego – taki sam start i taka sama halsówka pod Gdynię. Potem baksztag do pławy N5, potem półwiatr do pławy GD i halsówka do mety (pława GS tuż pod mariną). Baksztag do N5 robił się powoli coraz ostrzejszy. Dalej wiatr był nierówny. Na trasie do GD kilka jachtów wpadło w mocną, choć niezbyt długą, ulewę. Wiatr w tej ulewie nie był bardzo silny, około 20 węzłów. Ale trzeba było się pilnować. Halsówka pod Gdynię zawsze jest trudna. Tutaj dodatkowym problemem był wzrost sił wiatru w okolicy pławy GD. Pojawił się dylemat, czy się refować, czy nie warto. Chyba wszyscy wyszli z założenia, że wiatr potem osłabnie, a dodatkowo pod Gdynią zawsze bywa słabszy. To się nie sprawdziło.

Po wyścigach w klubie obyło się spotkanie dla uczestników. Żeglarstwa w Polsce nie zbawiliśmy, ale rozmowy były miłe i kilka rzeczy warto przemyśleć.

W niedzielę odbył się jeden wyścig, nazwijmy go średnim. Tuż przed startem nad jachtami przeszła solidna ulewa. Potem było jak w sobotę: start w morzu i halsówka pod Gdynię. Później miał być pełny kurs na pławę GD, ale wiatr trochę odkręcił i w efekcie uczestnicy mieli dość ostry baksztag lewego halsu. Nie dało się postawić spinakera, gdyby ktoś chciał. Wiatr szkwalił pod 18-19 węzłów. Kurs powrotny, już na metę, był bajdewindem, ale udało się wyjść jednym halsem, pod koniec nawet wiatr lekko się wypełnił.

Zakończenie regat nie jest zaraz po regatach, więc jachty spoza Gdyni, po minięciu linii mety, skierowały się do Górek.

Nagroda Kryształowego Spinakera przypada jedynemu jachtowi z żaglami dodatkowymi w świadectwie: Tomasz Konnak, jacht Czarodziejka.

15 lipca, w piątek o godzinie 17, w siedzibie Klubu odbyło się zakończenie regat. Zostały wręczone przewidziane nagrody. Memoriał Leonida Teligi, nagrody za II i III miejsce, Kryształowy Spinaker. Dla wszystkich pamiątkowe, metalowe plakietki.

Potem odbyło się losowanie nagród zasponsorowanych przez firmę BALTNET (trójmiejski dealer B&G, Simrad, Navionics, NASA, ONWA). Losowane były trzy mapy elektroniczne firmy Navionics. Nagrody wręczała przedstawicielka firmy.


lista startowa
wyniki Memoriału
wyścig 1
wyścig 2
wyścig 3

pl_PLPolski