55 Regaty GWG w 2014 roku

55 Regaty o puchary przechodnie:
Prezesa Ligi Obrony Kraju
oraz
Przewodniczącego Rady Miasta Gdyni

Pięćdziesiąte piąte, niejako jubileuszowe regaty, rozegrały się początkowo w warunkach jak rok wcześniej.
Ale po kolei. Frekwencja w tym roku zaskoczyła nawet organizatora. 41 jachtów zgłoszonych, wszystkie wystartowały, w tym 16 jachtów w klasie ORC. To już naprawdę sporo.

Tutaj może warto wspomnieć, że już wiele lat temu, w tych właśnie regatach, pojawiła się druga, równoległa klasyfikacja ORC dla jachtów, które miały świadectwo.
Konsekwentnie i z mozołem to klub stosował, na początku dla kilku jachtów, potem już dla większej ilości.
W efekcie mamy najliczniej obsadzone regaty w ORC w zeszłym roku w Polsce, być może także w tym roku tak będzie.

Piękne bezchmurne niebo, ciepło, oraz wiatr w nos. Dość długa linia startu, lekka fala. Dokładnie o planowanym czasie jachty ruszyły w drogę.
Już na starcie pojawiły się różne koncepcje i co do miejsca startu i co do halsu. Najlepiej wyszedł Polled, dokładnie o czasie spod boi, na lewym halsie, przeszedł całej stawce przed dziobami. Kilka jachtów też startowało przy boi, ale wykonanie koncepcji było gorsze.
Po starcie część jachtów poszła w prawo, część w lewo w głąb Zatoki. Wydaje się, że dla tych szybszych wybór strony trasy był raczej obojętny, bo zmiana wiatru w prawo przyszła, gdy czołówka była już za Helem.
Nastała piękna, ciepła i przez księżyc bardzo jasna noc. Dawno takiej nie widziałem. Było naprawdę jasno. Za Helem odpadanie, najpierw coraz pełniejszy bajdewind a potem pojawiły się spinakery. Już wtedy było widać, że prąd, płynący na zachód, jest naprawdę silny. Jeden węzeł zazwyczaj, a często i więcej.
Kierunek wiatru to ostry baksztag. Przed samą Wła wiatr osłabł, odkręcił do fordewindu, a potem ścichł całkowicie. Kilkanaście jachtów z grupy drugiej (ktoś twierdzi, że 14), prawie godzinę stało pod Wła, usiłując się nie dać zdryfować na pławę. Piszący te słowa już prawie rzucał kotwicę, gdy odrobina podmuchów pozwoliła odejść w bok. Wiatr zaczął wiać o godzinie 1 w nocy. Słaby ale jednak. Kilka jachtów poszło zdecydowanie pod brzeg, cała reszta w morze lewym halsem. Ta reszta przegrała w tym momencie sporo, bo pod brzegiem prąd co prawda też był silny, ale za to wiatr był korzystniejszy (Czarodziejce odkręciło w prawo po kilkanaście stopni, i to dwa razy). Zielone światełka za rufą stały się mało widoczne. Trochę później wiatr się wyrównał i widzieliśmy jak w morzu jachty płyną tak samo szybko jak mała grupka pod brzegiem. Ale jachty pod brzegiem miały już naprawdę dużą przewagę.
Trzecia niejako grupa jachtów dotarła pod pławę Wła około godziny 2 w nocy, i też ugrzęzła w ciszy na jakiś czas.
Czas płynął, droga także, najpierw Kuźnica, potem Jastarnia. Wiatr cały czas w miarę równy pozwalał płynąć, ale prąd robił swoje i postępy były powolne. Księżyc jasny prawie jak słońce, zaszedł o godzinie trzeciej i wtedy zrobiło się ciemno. Ale nie bardzo ciemno, i nie na długo. Do świtu zostało już niewiele czasu. Cierpliwe halsowanie, grupka „brzegowa” zaczęła się rozpadać. Potem ląd odkręcił w prawo i zrobiło się jeszcze bardziej pod wiatr. Świt na morzu, bardzo ładny. Z grupki „brzegowej” zostały trzy jachty. I te trzy jachty (Seiche, Menuet, Czarodziejka), blisko, a potem bardzo blisko siebie, zaczęły okrążać koniec cypla. Wiatr powoli słabł, prąd silny cały czas. Widzieliśmy przed sobą, wydawało się, że dość blisko, sporo jachtów z czołówki. Ale to było złudzenie. Czołówka po prostu walczyła z prądem i jak w końcu udało jej się tego dokonać, znikła z oczu zupełnie. Walka pod Helem była zaciekła i na początku wyrównana, ale coraz słabszy wiatr zrobił przetasowanie. Menuet wyszedł na prowadzenie, Czarodziejka niewiele dalej, za to Seiche została już zdecydowanie z tyłu. I właśnie Menuet i Czarodziejka były ostatnimi jachtami, które dotarły do mety zanim całkiem ucichł wiatr. Pozostałe jachty najpierw ugrzęzły pod Helem albo i wcześniej. Przy braku wiatru nie dało się pokonać prądu. Kilka jednostek wybrało dalekie wyjście w morze, ale czy to był skuteczny manewr, trudno ocenić.

Menuet i Czarodziejka już za Helem, kurs na Gdynię. Słaby wiatr i pełny bajdewind. Menuet zaczął uciekać i w tej sytuacji decyzja mogła być jedna tylko – spinaker, płaski czarny. Postawiliśmy. Oczywiście na odpowiedź nie czekaliśmy długo, z przodu pojawił się spinaker niebieski. Ostatnia mila przed metą była nerwowa, prędkość poniżej węzła, na ostatnich podmuchach udało się wejść. Była godzina 11:36, kolejne jachty pojawiły się na mecie dopiero w okolicy godziny 15.
Ostatni na metę wszedł Zefirek, dokładnie o 19.
Wszystkich, którzy ukończyli wyścig (a wycofało się tylko kilka jachtów) należy pochwalić za cierpliwość i chęć walki.

Zakończenie imprezy odbyło się w niedzielę, mimo wszystko, choć z półgodzinnym opóźnieniem.
Regaty były trudne (można rzec, że jak zawsze!), a pogoda podzieliła jachty na trzy główne grupy.

Z pokładu „Czarodziejki” Tomasz Konnak

Wyniki regat:
Lista startowa
KWR grupa 1

KWR grupa 2
KWR generalnie

ORC grupa 1

ORC grupa 2

ORC generalnie

OPEN

Tabela mety

Zdjęcia: Cezary Spigarski

Odprawa przed regatami...
Sędzia opowiada
Komisja ustawia start
Czarodziejki to drugi sezon w regatach
Piorun 3 debiutuje w GWG
Aquila wprost przeciwnie
Jachty się zbierają...
Oiler 3
Zbiórki ciąg dalszy
Tak bywa, że spotykają się jachty nowe i te znacznie starsze
Jeden z nielicznych już pływających Taurusów
W regatach pojawiło się aż pięć Conradów 24
Jeden z pięciu, po remoncie pojawił się znowu
Większe i szybsze
Zagęszcza się
...
Seiche
Tinkara
„Bondowy” jacht
Resumee i Menuet
Ładowanie akumulatorów
Kolejny Conrad 24
I kolejny
Czujnie przy komisji
Żółty Rastaban
Jachtów coraz więcej
Długa trasa i bezkabinowy jacht - Dana
Tauri - pierwszy sezon po dłuuugiej odbudowie
Hobart tym razem wygrał wszystko
Znów ciaśniej
Przymiarki
...
Już na ostro, "Polled 2" na lewym
I z drugiej strony
Koncepcja Polleda wygrywa
Błagodarnosc 2 się rozpędza
Większy może więcej
Stawka się powoli rozciąga
Mały musi uciekać w bok
Jeszcze blisko siebie
Ale zaczynamy się rozjeżdżać
Coraz dalej od siebie
2014_gwg_a66
Ładniejsza część ekipy filmowej
Ładniejsza część flotylli
Danie też niczego nie brakuje
Następny dzień - nagroda za trudy
Rozmowy w grupkach
...
Czas się skupić
Chyba że fotograf rozprasza
I jak wypadliśmy?
...
...
Dowcipy opowiadają?!
Czy na pewno wszystko gra?
Dowód na to, że do Gryfu na regaty warto przypływać!
previous arrow
next arrow
 
Odprawa przed regatami...
Sędzia opowiada
Komisja ustawia start
Czarodziejki to drugi sezon w regatach
Piorun 3 debiutuje w GWG
Aquila wprost przeciwnie
Jachty się zbierają...
Oiler 3
Zbiórki ciąg dalszy
Tak bywa, że spotykają się jachty nowe i te znacznie starsze
Jeden z nielicznych już pływających Taurusów
W regatach pojawiło się aż pięć Conradów 24
Jeden z pięciu, po remoncie pojawił się znowu
Większe i szybsze
Zagęszcza się
...
Seiche
Tinkara
„Bondowy” jacht
Resumee i Menuet
Ładowanie akumulatorów
Kolejny Conrad 24
I kolejny
Czujnie przy komisji
Żółty Rastaban
Jachtów coraz więcej
Długa trasa i bezkabinowy jacht - Dana
Tauri - pierwszy sezon po dłuuugiej odbudowie
Hobart tym razem wygrał wszystko
Znów ciaśniej
Przymiarki
...
Już na ostro, "Polled 2" na lewym
I z drugiej strony
Koncepcja Polleda wygrywa
Błagodarnosc 2 się rozpędza
Większy może więcej
Stawka się powoli rozciąga
Mały musi uciekać w bok
Jeszcze blisko siebie
Ale zaczynamy się rozjeżdżać
Coraz dalej od siebie
2014_gwg_a66
Ładniejsza część ekipy filmowej
Ładniejsza część flotylli
Danie też niczego nie brakuje
Następny dzień - nagroda za trudy
Rozmowy w grupkach
...
Czas się skupić
Chyba że fotograf rozprasza
I jak wypadliśmy?
...
...
Dowcipy opowiadają?!
Czy na pewno wszystko gra?
Dowód na to, że do Gryfu na regaty warto przypływać!
previous arrow
next arrow
pl_PLPolski
Powered by TranslatePress