61. Regaty Gdynia – Władysławowo – Gdynia w 2020 roku

Regaty udało się przeprowadzić w wyznaczonym terminie, co już jest osiągnięciem, zważywszy na trudności zewnętrzne. Zamknięcie mariny i okolic zmusiło do przeniesienia mety. Padło na Sopot, z przyczyn organizacyjnych. Czas przed startem także nie był normalny: odwołane zostały inspekcje oraz odprawa, a wszelkie formalności zostały załatwione telefonicznie i emailowo.
W regatach wystartowaly 43 jachty i wszystkie wyścig ukończyły. Tym razem pogoda była bardzo dobra, wg relacji wręcz bajkowa. Bardzo jasna noc, niezbyt silny wiatr (od 8 do 22 węzłów), o stałym kierunku. Regaty były bardzo szybkie, gdyż halsówka była tylko od Helu do mety w Sopocie. Pozostałe boki trasy to albo spinaker, albo żużlowy spinaker, albo pełny bajdewind.
Flota na starcie została podzielona na dwie mniej-więcej równe grupy: OPEN + KWR, oraz ORC – 10 minut później. Krótka haslówka do boi rozprowadzającej a potem do Helu spinakery i genakery. Wyglądało naprawdę pięknie, gdy cała flota z kolorowymi żaglami oddalała się od Gdyni.

No właśnie – duża flota. Klasa ORC była, już kolejny raz, najbardziej liczna w Polsce w całym sezonie. 22 jachty to więcej, niż w wyjątkowo licznie obsadzonych tegorocznych MP. Do tego 15 jachtów w grupie OPEN i 6 w KWR.

Tylko że jachtów mogło być o wiele więcej. Czemu nie wszyscy startują? Z kilku różnych powodów. Jednym z nich jest fakt, że ze względu na trasę, są to bardzo trudne taktycznie regaty. I naprawdę trudno je wygrać lub zająć dobre miejsce. Jest tak dlatego, że okrążanie końca półwyspu zawsze powoduje dylematy taktyczne. Trzeba uwzględnić przepływaną drogę, zmiany siły wiatru przy brzegu, prąd, który często jest bardzo nieregularny. Jak w tym wszystkim wybrać najbardziej optymalną drogę, nie wiedzą zazwyczaj nawet doświadczeni regatowcy.
Wygląda na to, że są to najtrudniejsze taktycznie u nas regaty. Do tego noc i często trudna, wrześniowa pogoda. Przy czym nocna flauta też jest bardzo trudna, choć nie niebezpieczna.
Drugi powód to nocna pora oraz duża konkurencja. Duża konkurencja powinna przyciągać, wszak dobre miejsce wśród licznej floty smakuje lepiej.
Z drugiej strony, jak się popłynie słabo (z różnych powodów) to pozycja pod koniec licznej grupy wygląda „mało medialnie”.
To powoduje, że te regaty mają swoich wiernych fanów, ale także to, że spora część jachtów te regaty omija.
Albo powoduje, że niektóre jachty ze świadectwami ORC, zwłaszcza te szybsze, przenoszą się do klasy KWR albo grupy OPEN. Tam łatwiej o dobry wynik, tylko że co to za satysfakcja?
Tym bardziej należy docenić jachty wolne bez świadectw startujące w grupie OPEN, oraz wszystkie szybkie, wybierające jednak klasę ORC.

Zakończenie regat odbyło się po kilku dniach, w czwartek o godzinie 18 w siedzibie klubu, niestety bez tradycyjnego poczęstunku.

Sędziował Sebastian Wójcikowski.

Pozostaje nam czekać kolejny rok na kolejną edycję regat.

pl_PLPolski
en_GBEnglish (UK) pl_PLPolski