Zachęcamy do wstąpienia do naszego klubu! Zostając naszym członkiem zyskasz możliwość rozwijania żeglarskich pasji, będziesz mógł uczestniczyć w licznych i ciekawych rejsach na jachtach klubowych. Kliknij tutaj po szczegóły.

 

 

 

 

Zachęcamy członków Klubu do opublikowania swoich wspomnień na tej stronie.
Artykuły można wpisać samodzielnie po zalogowaniu się lub przesyłać na adres Klubu: webmaster@jkmgryf.pl



Tomasz Konnak - Pallasem na weekend, rok 2005 Wydrukuj ten artykuł Poinformuj o tym artykule znajomego

Pallas

  

Rejsik weekendowy był jak to zwykły rejs weekendowy, o tyle inny, że dłuższy. Ja byłem już o 10 w klubie, bo z jednym załogantem się umówiliśmy na prace na jachcie. Konkretnie trzeba było wjechać na maszt. No to Jacek wjechał jako lżejszy. I powisiał na tym maszcie ponad godzinę. Niby pracy mało, a jakoś tak zeszło. :) A około godz. 18 pojawiła się załoga w liczbie dwóch sztuk. Aaaa, bo teraz, to już nie jest tak łatwo jak kiedyś, że jest wolne i wiadomo, że płyniemy. Oj nie, teraz zebranie załogi to trudna i czasochłonna sztuka... Tak, to jest smutna refleksja z tego sezonu... Bardzo smutna i bardzo wkurzająca refleksja.

Czytaj dalej...
 
Marzena Zając - Orionem ze Świnoujścia, czyli "A miało być tak pięknie...", rok 2004 Wydrukuj ten artykuł Poinformuj o tym artykule znajomego
Marzena Zając
Dostałam „w spadku” rejs...

"Chcesz popłynąć w rejs? – to zorganizuj sobie załogę. Prowadzącego już masz – usłyszałam pewnego dnia od kolegi z klubu. Trzeba sprowadzić Oriona ze Świnoujścia. Po drodze zahaczycie o  Bornholm. Hmmmm, pomyślałam, brzmi nieźle... Już się rozmarzyłam... Wyobraziłam sobie uroki małych porcików na północy wyspy... Więc zabrałam się do roboty. Zadanie z pozoru banalne. Z pozoru, bo duch żeglarski w narodzie umiera. A może oni wszyscy po prostu wiedzieli co nas czeka? Długo by opowiadać ile czasu i energii poświęciłam na znalezienie załogi, a efekt niezbyt zadawalający – dodatkowe 2 osoby – razem 4. No cóż – damy radę. Nie mamy wyjścia.
Czytaj dalej...
 
Marzena Zając - Orionem do Kopenhagi - czyli znów na morzu..., rok 2003 Wydrukuj ten artykuł Poinformuj o tym artykule znajomego
Sund - most
Jak to się zaczęło...

Przeżywałam wtedy bardzo kiepski okres – czarne dni, czarne noce, długi, problemy, brak chęci do życia... I w tym mroku nagle telefon – Płyniesz w rejs? Na Orionie do Kopenhagi? Potrzebujemy pierwszego... Myślałam, że się przesłyszałam – pierwszego? Ja? Żeglarz szuwarowo-bagienny, weekendowy? I szybka odpowiedź – jasne, płynę. I analiza budżetu – skąd wziąć 500 zł? A może by tak nie zapłacić za mieszkanie... Szybki refreshing z nawigacji, by nie wyjść na durnia (na ostatnim takim rejsie byłam 13 lat temu!?!). I jeszcze jeden mały problem – na drugi dzień po wspomnianym telefonie gorączka, katar, kaszel, ból gardła – regularna grypa – makabra.
Czytaj dalej...
 
Tomasz Konnak - Pallasem po Bałtyku, rok 2003 Wydrukuj ten artykuł Poinformuj o tym artykule znajomego


Zima przyszła, jachty na kołkach, do nowego sezonu daleko, wiek zaawansowany, czyli pozostaje pisać wspomnienia... Do tego żona się miga, więc padło na mnie...
 

Czytaj dalej...
 
Andrzej Jamiołkowski - Merkurym na Gotland, rok 2003 Wydrukuj ten artykuł Poinformuj o tym artykule znajomego

Było tak. Przyjechaliśmy do Gdyni przy ładnej pogodzie w sobotę 10-go maja. Jacht został oddany przez poprzednią załogę kol. Leszka Markiewicza, który był z nią w Liepaji, bez usterek. Karol przekazał go mnie. Duże wrażenie zrobiło na mnie, że nie musiałem się uganiać za żarciem, po prostu przywieziono je z klubowego magazynu. Pani Ewa Kuśnierz listy napisała, zatankowałem ropy do pełna w stacji benzynowej, która jest teraz w basenie, bezkonfliktowa odprawa graniczna i o 21 pojechałem.
Czytaj dalej...
 
«PierwszaPoprzednia1234567NastępnaOstatnia»

Strona 6 z 7

Translate this page