Zachęcamy do wstąpienia do naszego klubu! Zostając naszym członkiem zyskasz możliwość rozwijania żeglarskich pasji, będziesz mógł uczestniczyć w licznych i ciekawych rejsach na jachtach klubowych. Kliknij tutaj po szczegóły.

 

 

 

56 Regaty Gdynia-Władysławowo-Gdynia 2015

 

ZAKOŃCZONE!

 

Relacja z pokładu "Jaricho"

 

Galeria zdjęć z Oficyny Morskiej

 

Zobacz jak było w latach ubiegłych...

 

W roku 2014 były to najliczniej obsadzone w klasie ORC regaty w Polsce. Podobnie było w roku 2013.
Okazało się, że i w roku aktualnym były to (najprawdopodobniej, bo sezon jeszcze się nie skończył) najliczniej obsadzone regaty w klasie ORC. Zgłosiło się łącznie 28 jachtów w tej klasie.
Na pewno nie bez znaczenia był dość kontrowersyjny zapis w zawiadomieniu o regatach, który nie pozwalał na dowolność przy przydziale jachtów do klas.

Frekwencja w ogóle wyniosła 49 jachtów, co także jest liczbą znaczącą.
Prognozy pogody na regaty były złe. Miało bardzo mocno wiać, miało padać. Z tego powodu już przed startem wycofało się 5 jachtów, po starcie wycofały się 4 jachty.
Jest to wynik lepszy niż w regatach słabowiatrowych. W każdym razie wyścig ukończyło jachtów aż 40.

Odprawa przed regatami była tłumna.
Start odbył się punktualnie, i przy dość słabym wietrze. Ci którzy się przed startem zarefowali, popełnili błąd, bo przy halsówce do boi rozprowadzającej niemal stawali bez wiatru. Z tego powodu i z powodu tłoku, przy boi rozprowadzjącej zrobiło się całkiem spore zamieszenia, ale obyło się bez strat. I bez protestów.
Zaczął się bok spinakerowy w kierunku Helu. Jachty które przed regatami nie wyrzuciły ze swoich świadectw spinakerów/genakerów mogły te żagle postawić. Zapewne z satysfakcją. Na początku pogoda była dość ładna, wiatr umiarkowany, płynęło się miło i szybko. Ale dość szybko wiatr zaczął tężeć. Z obu stron zbierały się ciemne i groźne chmury. Wiatr tężał dalej. Spinakerowcy z jednej strony mieli piękną jazdę a z drugiesj strony pojawiła się palące kwestia, kiedy zrzucić spinakera czy genakera. Ci którzy zrzucili za wcześnie, trochę stracili, ale oszczędzili swoje nerwy. Ci którzy zrzucili za późno, stracili więcej. Ale generalnie za wielkich strat nie było.
Przyszedł deszczowy szkwał, z silną ulewą, utratą widoczności i zmianą kierunku wiatru. Niektóre jachty położyło, niektórym podarło ten czy owy żagiel, niektórym nie zrobiło nic wielkiego (poza solidnym zmoczeniem). Kompletny brak widoczności zmusił załogi do zerknięcia na kompasy, plotery czy w gps-y. Wiatr zmienił kierunek i wymusił zwroty przez rufę, co nie zawsze obyło się bez strat. A potem się uspokoiło, wiatr osłabł, deszcz także. Pojawił się Hel, mrugająca latarnia i w ogóle znów było widać świat. Słabszy wiatr pozwolił na dłuższą chwilę spokojnej żeglugi przy okrążaniu końca półwyspu. Po dwóch godzinach wiatr wzrósł do siły około 5-6 Bf, ale że wiało od lądu, nie było fali, do tego noc była dość jasna, płynęło się całkiem przyjemnie, a na pewno szybko. Pełny bajdewind. Jak co roku za rufą znikła najpierw Góra Szwedów, potem Hotel Bryza, potem Jastarnia (ze swoją latarnią), Kuźnica. Bardzo dużo jachtów orkążyło pławę WŁA dobrze przed północą, ostatni niewiele po. Tym razem prąd zbytnio nie przeszkadzał. Taktyka na ten etap, to wycisnąć z jachtu jak największą prędkość. Powrót był bardzo podobny, tylko wiatr nieco pełniejszy. Ale za Jastarnią stabilny dotąd wiatr zaczął się zmieniać. Pojawiły się szkwały, coraz silniejsze. Poza tym, przyszedł moment, w którym należało wyostrzyć. Kto w tym mniej więcej miejscu zmienił żagle na mniejsze, zarefował się, sporo zyskał. A to dlatego, że po wyjściu spod osłony półwyspu jachty trafiły na wyjątkowo wredną falę i naprawdę silny wiatr.
Widać było duże przetasowania w stawce.
Zaczęła się halsówka. Pogoda dalej była ładna, połówka księżyca oświetlała morze razem z gwiazdami. Choć zaczęło się chmurzyć. Było zimno. Dla części jachtów, tych trochę za czołówką, wiatr się zmienił, wyostrzył i już nie było tak, że jednym halsem wychodziło się na Gdynię. Mozolna halsówka pod cały czas silny wiatr. Dopiero przed Gdynią wiatr osłabł, ale to efekt lądu. Meta. Część jachtów weszła do Gdyni, ale niektóre od razu popłynęły do swoich portów w Pucku czy Górkach. Pierwszy jacht wpłynął na metę o godzinie 1:32 a ostatni o godzinie 10:25. To były bardzo szybkie regaty.
Zakończenie odbyło się o godzinie 18, czyli zgodnie z planem. Sędzia odczytał wyniki, zwycięzcy dostali nagrody i puchary, wszyscy dostali pamiątkowe metalowe plakietyki. Potem uczta pierogowa, dla chętnych piwo z rolbaru, rozmowy i dywagacje i... koniec.

Sędziował Sebastian Wójcikowski.

 

Z pokładu "Czarodziejki" Tomasz Konnak

 

Wyniki regat:

Lista startowa

Tabela mety

KWR

ORC grupa 1

ORC grupa 2

OPEN

 

ORC nieoficjalna klasyfikacja generalna

 

Translate this page